Mnisi Koptyjscy - odrodzenie religii koptyjskiej w Egipcie
Koptyjscy mnisi z Egiptu żyją dziś duchowością
starożytnych Ojców Pustyni, uczestnicząc tym samym w niezwykłym odradzaniu się
tego ortodoksyjnego Kościoła na ziemi islamskiej.
Wschodnia Pustynia Arabska w Egipcie: bezmiar skał i kamieni. Sto
dwadzieścia osiem kilometrów na południe od Suezu droga opuszcza wybrzeże Morza
Czerwonego, zostawiając za sobą na drugim brzegu Synaj, i zagłębia się ku
zachodowi w góry Galala. Po przejechaniu około pięćdziesięciu kilometrów wyłania
się niezapomniany widok, jeden z najpiękniejszych w Egipcie: na tle góry Kolzum,
przybierającej czasem barwę ametystu, rysują się wieże klasztoru św. Antoniego,
widoczne z daleka, niczym strzeliste wieże katedry w Chartres. Owa monastyczna
oaza została wzniesiona w IV w. w pobliżu groty, w której przez ponad
osiemdziesiąt lat żył św. Antoni Wielki. Dwadzieścia kilometrów dalej (w linii
prostej, a dziewięćdziesiąt pięć drogą) znajduje się inna duchowa twierdza –
klasztor św. Pawła, zbudowany na grobie św. Pawła z Teb, pierwszego eremity i
jednego z mistrzów św. Antoniego. Wciśnięty między góry, wydaje się miejscem
jeszcze bardziej surowym i dzikim. Ponad dwustu pięćdziesięciu mnichów żyje tam
zanurzonych w duchowości IV w., a jednocześnie w dniu dzisiejszym, z oczami
zwróconymi ku niebu, ale z sercem szeroko otwartym dla gości, których przysyła
Bóg. Ci brodaci abuna (ojcowie) wyglądają, jakby zeszli prosto z ikony.
Mistyka prawdziwych Egipcjan
Chrześcijanie z Egiptu, Koptowie (Qipt – arabska forma greckiego słowa
Aigyptos, oznaczającego mieszkańców Egiptu), uważają siebie za prawdziwy naród
egipski. Dlatego słowo „Kopt”, podobnie jak "Egipcjanin", należy pisać z wielkiej litery. Choć od trzynastu wieków podlegają dyskryminacji i
prześladowaniom, spektakularne odrodzenie się ich dwutysiącletniego Kościoła,
trwające od około pięćdziesięciu lat, stanowi jeden z najbardziej pasjonujących
fenomenów religijnych naszych czasów.
Gwałtowny wzrost powołań kapłańskich i monastycznych, trwający nieustannie
od ponad trzech pokoleń, sprawia, że zapełniają się seminaria i klasztory. Te
ostatnie, przed pół wiekiem prawie opustoszałe, liczą dziś stu, stu
pięćdziesięciu, a gdzieniegdzie nawet trzystu mnichów. Wszędzie dobudowuje się
nowe skrzydła budynków, zwiększając liczbę cel. Odnowione zostały klasztory,
które przed wiekami popadły w ruinę: w latach sześćdziesiątych św. Menasa
niedaleko Aleksandrii (obecnie trzystu mnichów!), w latach dziewięćdziesiątych
św. Symeona w Asuanie. Kilka lat temu przywrócono do życia Klasztor Biały i
Klasztor Czerwony w Sohag w górnym Egipcie i dziś w każdym z nich przebywa już
dwudziestu pięciu mnichów. Jak to się dzieje?
Lud koptyjski żyje tym, co nadprzyrodzone, na co dzień. Często mówi się
tutaj z uśmiechem:
„Nasz Kościół jest pełen mistycyzmu!”. Swoje odrodzenie
zawdzięcza częściowo dwóm ostatnim patriarchom: Cyrylowi VI (1959-1971),
wielkiemu świętemu, który dla Koptów jest tym, kim dla nas Jan Paweł II, oraz
Szenudzie III, bohaterowi oporu wobec prześladowań islamskich. Sukces tej Wiosny
Kościoła tkwi w dobrym poziomie formacji chrześcijan, silnej więzi wiernych z
kapłanami, a przede wszystkim w intensywnym życiu liturgicznym, duchowym i
sakramentalnym, będącym źródłem zaangażowania społecznego i charytatywnego.
Paraie, dzięki zaangażowaniu świeckich – mężczyzn i kobiet – działają bardzo
prężnie. Obecność od trzydziestu do stu diakonów w parafii to norma. Kluczem
wydaje się odnowa praktyki comiesięcznej spowiedzi oraz kierownictwa
duchowego.
Świeccy Koptowie utrzymują z mnichami więź o wiele ściślejszą niż
przeciętny chrześcijanin w Europie. Chętnie odprawiają w klasztorze rekolekcje
albo pielgrzymują do niego całymi rodzinami, spędzają w nim dni świąteczne lub
po prostu wolne od pracy. Do codzienności należy chrzczenie w klasztorze
niemowląt. I choć dla mnichów takie „najazdy” są nieco kłopotliwe, zgadzają się
na to z miłości. Odwiedziny u mnichów stają się źródłem kolejnych powołań.
Postulanci są coraz młodsi, choć równocześnie średni poziom świeckiego
wykształcenia mnichów egipskich jest zdumiewająco wysoki. Nowicjat trwa dosyć
krótko, ponieważ chłopcy są dobrze znani w klasztorze, gdzie od lat spędzali
swój wolny czas i gdzie byli prowadzeni przez kierowników duchowych
(starców).
Tłoczno na pustyni
Egipt dał światu chrześcijańskiemu życie monastyczne. Jednakże wezwanie
pustyni nie jest wcale tak romantyczne, jak to sobie często wyobrażają ludzie
Zachodu. Od starożytności pustynia postrzegana jest przez Egipcjan jako miejsce
straszliwe. W języku hieroglificznym słowo „pustynia” można było wypowiedzieć na
cztery, jakże
wiele mówiące, sposoby:
– khaset: góra, obca kraina (w
Egipcie pustynia jest często górzysta; to miejsce, gdzie dusza może się wznieść
ku Bogu). Egipcjanie mówią: „wstępować na pustynię”;
– deshret; czerwona,
jałowa ziemia, w opozycji do czarnej i żyznej ziemi w dolinie Nilu;
– semyt:
nieznane, kraina śmierci (miejsce pochówku, w starożytności grzebano tam
zmarłych);
- akhet: nieskończony horyzont.
W IV w. na pustynię wyruszyły dziesiątki tysięcy mnichów. Ustały
prześladowania, chrześcijanie zaczęli zajmować w społeczeństwie coraz bardziej
uprzywilejowaną pozycję, oni zaś, płonąc chęcią oddania swojego życia za
Chrystusa, postanowili udać się tam, gdzie nikt nie chciał żyć. Dziś założone
przez nich klasztory, niekiedy olbrzymie, są „latarniami pustyni”, tak w sensie
dosłownym, jak i przenośnym. W św. Samuelu, wielkim klasztorze położonym na
południe od słynnej oazy Fajum, oświetlony nocą na bardzo wysokiej wieży krzyż
rozjaśnia morze piasku, rzucając swój blask na cztery strony świata. To w nim
studenci z Kairu, rodziny ze śpiącymi dziećmi, chłopi z Fajum w chustach i
dżalabijach, przyciągnięci duchowym promieniowaniem tego miejsca, w ścisku
uczestniczą w Mszy św. sprawowanej przez mnichów o czwartej rano.
Nie wszystkie klasztory znajdują się na pustyni. Wiele z nich ciągnie się
również wzdłuż doliny Nilu (kilka otacza Luksor). Deir al-Muharrak (Spalony
Klasztor) w pobliżu Asjut jest najdalej na południe wysuniętym punktem drogi,
którą przebyła Święta Rodzina. Tu właśnie miał ukazać się Józefowi anioł, aby
oznajmić mu śmierć Heroda (tradycje dotyczące szlaku ucieczki Świętej Rodziny do
Egiptu są skarbem Kościoła koptyjskiego). Klasztor ten, w którym życie
monastyczne nie wygasło od IV w., jest również wyższym seminarium dla środkowego
Egiptu oraz ośrodkiem studiów liturgicznych (podobnie jak we Francji
Solesmes).
Najstarszy śpiew Kościoła
Wchodzimy do starego, niskiego kościoła. Kiedy mnisi zaczynają śpiewać,
wydaje się, że czas cofa się o tysiąclecia. Liturgiczny śpiew koptyjski jest
najstarszy na świecie (liczy trzy albo cztery tysiące lat). W II w. muzykę z
liturgii faraonów zastosowano do tekstów Mszy, a następnie w IV w. do liturgii
św. Bazylego, która jest nadal w użyciu. Sam język koptyjski jest niczym innym
jak starożytnym językiem egipskim, transliterowanym w alfabecie greckim.
Jednym z pociągających aspektów ortodoksyjnego Kościoła koptyjskiego jest
jego gościnność i brak przywiązania do pieniądza. W dolinie Nilu mnisi żyją tuż
obok zwykłych ludzi i wraz z chrześcijanami doświadczają prześladowań, które
nasilają się od dziesięciu lat. Status niemuzułmanina w kraju muzułmańskim nie
pozostawia miejsca na letniość. Mnisi, jak większość chrześcijan, tatuują sobie
na nadgarstku lub przegubie dłoni niewielki, wielkości około centymetra,
krzyżyk.
Znaczenie postu
Deir Abu Makar, klasztor św. Makarego to jeden z czterech, jakie pozostały
w Wadi en-Natrun na Pustyni Zachodniej z pięćdziesięciu istniejących tu w IV w.
i sześciuset otaczających Aleksandrię przed inwazją arabską. Znajdujemy się
siedemdziesiąt kilometrów od Kairu na drodze do Aleksandrii. Owo centrum
duchowości koptyjskiej i ośrodek naukowy utrzymuje więź z klasztorem ojców
trapistów w Bellefontaine, który wydaje w języku francuskim pisma duchowe
najsłynniejszego dziś mnicha egipskiego, ojca Matta el-Maskine (Mateusza
Małego). Jest on obecnie pustelnikiem, żyjącym w odosobnionej grocie w pobliżu
klasztoru św. Makarego.
Jeden z mnichów, ojciec Wadid, wyjaśnia nam sens postu. Według
prawosławnych chrześcijan nie należy go wiązać z jałmużną i dzieleniem się z
innymi, które chrześcijanin powinien praktykować przez cały rok. „Post,
ujarzmiając nasze ciało, aby nie panował nad nami żołądek, służy doświadczaniu
niewielkiej cząstki cierpień Naszego Pana na krzyżu. Przybliża nas do Niego i
czyni nas wolnymi, abyśmy Go lepiej miłowali. Post nie ma innej racji bytu. Jest
on źródłem radości i głębokiego pokoju, czyniąc człowieka wewnętrznie
spójnym”.
Ortodoksyjny monastycyzm jest jeden, nie ma w nim różnych zgromadzeń i
zakonów jak w Kościele rzymskim. Mnisi, którzy żyją na modlitwie, czytaniu Pisma
Świętego i kontemplacji pracują także izycznie i śpieszą z pomocą ubogim i
sierotom.
Benedykt XVI w encyklice Deus caritas est podkreśla, że miłość Boga
i bliźniego powinna iść w parze z działaniem w służbie braciom. Owa spójność,
której w naszym Kościele niekiedy brakowało, praktykowana jest przez Koptów od
zawsze.