Naukowcy ustalili, skąd wystartowało tsunami, które w 365 roku zmiotło z
powierzchni ziemi dziesiątki miast nad Morzem Śródziemnym. Zbadali też, w jakich
okolicznościach dziś mogą powstać i zaatakować nas gigantyczne fale
Z wielu dawnych podań, niektórych pochodzących nawet z czasów
starożytnych, wiemy o licznych katastrofach, którym ulegały miasta położone nad
Morzem Śródziemnym. W 365 roku kilkunastometrowa ściana wody zmiotła z
powierzchni ziemi kawał lądu na półwyspie Peloponeskim, Krecie, Sycylii i wielu
innych wyspach, aż dotarła także i do delty Nilu, niszcząc w dużym stopniu
Aleksandrię.
Fot. Greg Baker AP
Ponad 3,5 tysiąca lat temu wielka fala powstała na skutek wybuchu
wulkanu uderzyła w Kretę, przyczyniając się do upadku kultury minojskiej. Inne
wstrząsy zniszczyły Spartę, zburzyły pałace w Knossos na Krecie, a fala z 1866
roku mierząca ok. 8 metrów wysokości, zalała i spustoszyła miasteczka na wyspie
Kythira obok Peloponezu. Ostatnia tego typu tragedia miała miesce w lipcu 1956
roku, kiedy to wysoka na 20 metrów fala runęła na wyspę Amorgos i zabiła 53
osoby.
Choć kataklizmy w rejonie Morza Śródziemnomorskiego nie zdarzają się
często, to następują one nagle i niespodziewanie i bardzo ważne jest
przygotowanie systemu wczesnego ostrzegania. Do tej pory naukowcy nie znali
przyczyn większości dawnych katastrof, i dopiero najnowsze badania zdają się
potwierdzać niektóre, nawet wydające się mało prawdopodobnymi, hipotezy.
Wydarzenie z 365 roku historyk Ammian Marcellinus, który zjawił
się w Aleksandrii zaraz po uderzeniu wielkiej fali, opisał tak: Najpierw morze
cofnęło się daleko, odsłaniając dno pełne zwierząt. Niektórzy poszli je zbierać.
Wtedy jednak woda powróciła i zabiła ich. Była olbrzymia. Porywała największe
okręty i rzucała nimi w głąb lądu. Zginęły tysiące ludzi". Dopiero niedawno
badacze doszli do wniosku, że zdarzenie to było ściśle związane z potężnym
trzęsieniem ziemi, którego epicentrum znajdowało się w pobliżu Krety.
Te i inne
drżenia ziemi w tym rejonie są spowodowane raptownym przesuwaniem się względem
siebie skał wzdłuż nieznanego wcześniej uskoku, który przecina skorupę
ziemską do głębokości 45 km, a na powierzchnię wychodzi w dnie morskim na zachód
od cieśniny Kythira oddzielającej Kretę od Peloponezu. Aby spowodować groźny
kataklizm, wystarczy przesunięcie o parę metrów, i jak wykazują symulacje
komputerowe, to właśnie stąd ruszyła fala, która zniszczyła Aleksandrię. Rzadko
dochodzi tu jednak do tak dużych przesunięć jak np. w 365 roku. Niszczycielska
energia, która kumuluje się w skałach, zwykle jest uwalniana na bieżąco (stąd
liczne wokół akwenu Morza Śródziemnego słabsze drżenia). Czasem jednak coś się
zacina, ale według badaczy w pobliżu zachodniej Krety zdarza się to raz na kilka
tysięcy lat.
Dlatego tak ważne jest, aby dokładnie poznać mechanizm
powstawania ogromnych, niszczycielskim fal i móc przewidywać, kiedy takowe mogą
nastąpić. Wybrzeża Morza Śródziemnego należą dzisiaj do najgęściej zamieszkanych
na Ziemi, a na wakacje zjeżdżają tu miliony turystów. Zdarzające się dawniej
wielkie tsunami mogłoby spowodować teraz gigantyczne straty oraz śmierć wielu,
nawet tysięcy, ludzi. Pod egidą UNESCO i Unii Europejskiej powstaje
już projekt systemu wczesnego ostrzegania przed falami zabójcami na Morzu
Śródziemnym. Ma ruszyć w 2011 roku.
Źródło: Gazeta Wyborcza